Wychowywałem się w domu pełnym kobiet. Matka, siostra, ciotki. Ojciec, jak to w tamtych czasach, typowo wycofany. Byłem pierwszym chłopcem w rodzinie, teoretycznie uprzywilejowanym.
Pamiętam jedną scenę, która została we mnie do dziś. Mam może trzy, cztery lata. Podbiegam do mamy i z całej siły przytulam się do jej nogi.
Wtedy odzywa się ciotka. Patrzy na moją matkę z oburzeniem i rzuca: “To Ty pozwalasz mu się tak do siebie przytulać?”
Zawarła w tym zdaniu całą kulturową “mądrość” tamtych lat. Chłopiec to przyszły mężczyzna, a mężczyzna ma być twardy. Nadmierna bliskość z matką? Podejrzana. Niestosowna.
Nie pamiętam, żeby matka potem mnie przytulała. Teraz, gdy próbuje to zrobić, jej uścisk jest drewniany, sztywny, nieswój.
Skóra to Twój mózg. Dosłownie.
Biologia nie rozumie słowa wstyd. Skóra i Twój układ nerwowy powstają w łonie matki z dokładnie tej samej tkanki – ektodermy. Są jednością. Skóra to po prostu Twój mózg, który został wywinięty na zewnątrz. Jego głównym zadaniem jest zbieranie danych o bezpieczeństwie.
Kiedy więc nikt Cię nie dotyka, ten Twój zewnętrzny mózg przestaje dostawać sygnał o bezpieczeństwie. Zamiast tego wysyła informację o zagrożeniu.
Większość z nas umiera biologicznie z samotności.
Umieramy, ponieważ nie jesteśmy dotykani. I to nie jest przenośnia. Nasze ciała walczą o przetrwanie w stanie chronicznego lęku, którego nasz logiczny umysł nie jest w stanie pojąć.
Świat obiecuje nam kontakt na każdym kroku. W aplikacjach, na ekranach, w komunikatorach. Świadomy, czuły, bezpieczny dotyk stał się luksusem, a nawet tabu. Płacimy za to lękiem i poczuciem izolacji.

Męski głód
Systemowo odcinamy od zasilania dotykiem dwie grupy: osoby starsze i mężczyzn. Chłopcy w pewnym wieku tracą prawo do dotyku. Matki boją się seksualnego kontekstu (jak moja ciotka wtedy), ojcowie boją się wychować mięczaka. Dorośli mężczyźni między sobą się nie dotykają, poklepanie po plecach to maksimum.
Co nam zostaje? Jeden, wąski kanał, w którym dotyk jest akceptowalny, w którym wolno nam być dotykanym czyli seks.
Wielu mężczyzn żyje w przekonaniu, że ma ogromne libido. Że ich ciągła ochota na seks to dowód męskości. Często tak naprawdę nie o to chodzi. Ich ciało po prostu krzyczy z głodu. Ponieważ seks stał się jedyną sytuacją, w której zdejmują zbroję i doświadczają dotyku, mózg skleja te dwie rzeczy: chcę bliskości = chcę seksu.
Szukają karmiącego dotyku w jedyny dostępny im sposób.
To nie dotyczy tylko mężczyzn
Obserwuję to coraz częściej również u kobiet. Lęk przed przekroczeniem granic, przed “złym dotykiem”, sprawił, że jako społeczeństwo podjęliśmy milczącą decyzję: lepiej nie dotykać się wcale. Bezpieczniej jest trzymać dystans.
Dla nas ssaków dystans to powolna śmierć. Harry Harlow pokazał to brutalnie w eksperymencie na małpach. Rozdzielił małe rezusy od matek i dał im wybór: drucianą konstrukcję z mlekiem lub miękką, szmacianą kukłę bez jedzenia. Wynik był wstrząsający. Małpki wolały głodować, byle tylko móc wtulić się w coś miękkiego i wybierały miękkie szmaciane kukły.
Warto zaryzykować
Sam też mam swoją skorupę, choć teraz znacznie cieńszą niż na początku mojej drogi rozwojowej. Mimo “przerobienia” terapeutycznego, lat pracy nad sobą, wciąż czasem moje ciało reaguje usztywnieniem. Ale świadomość, że ta zbroja wcale mnie nie chroni, tylko odcina od życia, jest już połową sukcesu.





